eko logo

Czarny worek bez dna. Odpady zmieszane pokazują prawdę o polskim systemie odpadowym

22 kwietnia 2026

Analiza składu odpadów zmieszanych potwierdza tezę, że w Polsce zasady są po to, by je łamać.

pracownik firmy komunalnej wrzuca do śmieciarki czarny worek z komunalnymi odpadami zmieszanymi

Niesegregowane, zmieszane, resztkowe – czym właściwie są zmieszane odpady komunalne?

Zmieszane odpady komunalne to odpady wytwarzane w gospodarstwach domowych, których ze względu na skład materiałowy albo wysoki stopień zanieczyszczenia, nie można poddać recyklingowi. Są to więc pozostałości po selektywnej zbiórce, które nie zawierają już frakcji surowcowych nadających się do przetworzenia w istniejących instalacjach do recyklingu oraz z wykorzystaniem dostępnych obecnie i stosowanych na dużą skalę technologii. Ze względu na swoje cechy i sposób wydzielenia, odpady te nazywane są odpadami resztkowymi, niesegregowanymi, zmieszanymi albo „czarnym workiem”.

Odpady zmieszane są najliczniejszą frakcją odpadów komunalnych w Polsce. W 2024 r. stanowiły one 58% wszystkich śmieci odebranych z gospodarstw domowych (8,2 mln ton z 14,2 mln ton ogółu odpadów komunalnych)[i]. Oznacza to, że każdy mieszkaniec Polski wytworzył średnio 219 kg odpadów zmieszanych i 158 kg odpadów segregowanych.

Co wyrzucać do odpadów zmieszanych?

Do pojemnika na odpady zmieszane powinny trafiać wyłącznie odpady, które spełniają oba z poniższych warunków:

  • nie można przypisać ich do żadnej selektywnie zbieranej frakcji (tj. do papieru i tektury, szkła, metali i tworzyw sztucznych albo do bioodpadów),
  • nie podlegają specjalnym zasadom zbiórki bądź ewidencjonowania przewidzianym np. dla baterii, elektroodpadów, leków, odpadów medycznych, części samochodowych, odpadów przemysłowych albo gabarytów.

Co ciekawe, nie wszystkie odpady z „czarnego worka” muszą powstawać w gospodarstwach domowych. W polskim systemie odpadowym funkcjonują tzw. odpady o składzie i charakterze odpadów komunalnych, które co prawda są generowane poza budynkami mieszkalnymi, lecz jednocześnie są podobne do domowych śmieci i nie zawierają odpadów niebezpiecznych ani odpadów z działalności gospodarczej. Do tej grupy zaliczamy np. odpady wyrzucane do ogólnodostępnych koszy ustawionych w szkołach, urzędach, biurach, w toaletach, w placówkach handlowych i medycznych albo w przestrzeni miejskiej. W 2024 r. frakcja odpadów o składzie i charakterze odpadów komunalnych stanowiła 14% wszystkich odpadów komunalnych przekazanych do przetworzenia w instalacjach[ii].

Jakie dokładnie odpady można wyrzucać do czarnego pojemnika? Są to przede wszystkim:

  • zużyte produkty higieniczne – pieluchy, podpaski i tampony, chusteczki higieniczne, waciki, ręczniki papierowe,
  • popiół, o ile gmina nie prowadzi selektywnej zbiórki popiołu,
  • resztki posiłków lub produkty spożywcze zawierające składniki pochodzenia zwierzęcego, np. kości, mięso, nabiał, sałatki z majonezem, zabielane sosy,
  • materiały plastyczne, np. kredki, plastelina i modelina, druciki kreatywne, naklejki i taśmy brokatowe lub piankowe, glina,
  • tłuszcze i zatłuszczony papier np. olej po smażeniu, przeterminowane masło i oliwa, zużyty papier do pieczenia, papierowe opakowania po frytkach na wynos,
  • kurz i worki z odkurzacza z zawartością,
  • ziemia z roślin doniczkowych,
  • porcelana i potłuczone szkło inne niż opakowaniowe,
  • stare garnki i patelnie teflonowe,
  • zużyty żwirek z kuwety i trociny z klatek dla zwierząt,
  • niedopałki papierosów.

Wyszło szydło z (czarnego) worka – co naprawdę trafia do odpadów zmieszanych?

Zalecenia dotyczące segregacji odpadów nie zawsze znajdują odzwierciedlenie w rzeczywistości. Aby sprawdzić, co naprawdę trafia do polskich pojemników na odpady zmieszane, eksperci z Politechniki Częstochowskiej, UNEP/GRID-Warszawa i Interzero przeprowadzili jakościową analizę „czarnego worka”, czyli ręczny przegląd, podział i ważenie śmieci z 5 polskich zakładów przetwarzania odpadów komunalnych. Po zsumowaniu danych okazało się, że odpady resztkowe rzeczywiście były zmieszane, lecz nie ze sobą, a z surowcami nadającymi się do recyklingu. W analizowanych próbkach odpadów (teoretycznie) resztkowych wykryto aż 37-procentową zawartość frakcji zbieranych selektywnie:

  • 20% tworzyw sztucznych,
  • 6% papieru,
  • 5% bioodpadów możliwych do oddzielenia,
  • 4% szkła,
  • 2% aluminium.

Kolejne 5% stanowiły tekstylia, które od 1 stycznia 2025 r. również podlegają obowiązkowej selektywnej zbiórce. Oznacza to, że niemal połowa (42%) odpadów wysypanych wprost z „czarnych worków” w ogóle nie powinna do nich trafić! A co z pozostałymi 58 procentami? Składały się na nie:

  • frakcja mokra (bioodpady niemożliwe do oddzielenia i niezidentyfikowane odpady zmieszane) – 46%,
  • odpady higieniczne (np. pieluchy) – 5%,
  • materiały budowlane i remontowe – 4%,
  • drewno – 1%,
  • przedmioty wyróżnione (tj. odpady o specyficznym charakterze albo kategorii materiałowej) – 2%,
  • resztki jedzenia w opakowaniach, odpady medyczne i leki, zabawki, mix fryzjerski – poniżej 1% dla każdej frakcji.

Jak wskazano w raporcie z badania, rzeczywisty udział frakcji surowcowych mógł być jeszcze wyższy, jednak ze względu na zanieczyszczenie odpadów nie dało się ich poprawnie zidentyfikować, a tym bardziej precyzyjnie rozdzielić. Ekspertom udało się natomiast znaleźć w odpadach zmieszanych drobną elektronikę (ładowarki, elektryczne szczoteczki do zębów, lampki), baterie, tonery do drukarki, artykuły biurowe, zabawki, e-papierosy, elementy elektryczne oraz instalacyjne.

Nie zaczęło się od ciebie – systemowe problemy z segregacją odpadów zmieszanych

Raport z analizy „czarnego worka” pokazuje, że mamy problem z prawidłowym sortowaniem odpadów i z oddzieleniem frakcji surowcowych od resztek nienadających się do recyklingu. Sednem tego problemu nie są wyłącznie działania jednostek, ale też (a może: przede wszystkim) błędy i zaniechania systemowe.

  • Producent odpowiada za produkt, konsument odpowiada za odpad

Obecnie (marzec 2026 r.) w Polsce odpowiedzialność producenta za cały cykl życia jego produktów jest znikoma. Nasz system rozszerzonej odpowiedzialności producenta (ROP) jest niedoskonały – obejmuje tylko opakowania, baterie i sprzęt elektryczny a, co najważniejsze, w żaden sposób nie motywuje producentów do wytwarzania produktów trwalszych oraz łatwiejszych w segregacji i recyklingu. Opłata z tytułu ROP jest zależna tylko od masy wprowadzonych na rynek produktów, dlatego producenci dbają głównie o odchudzenie swoich opakowań (tzw. lightweighting). O to, co później stanie się z produktem i z jego opakowaniem martwi się natomiast konsument, na którego spada cała odpowiedzialność za identyfikację odpadu, jego prawidłowe posortowanie i sfinansowanie odbioru.

Czytaj też: Czy opłaty za śmieci pójdą w górę?

  • Nawet świadomy konsument nie zawsze ma wybór

Zachęty do „dokonywania świadomych wyborów”, „głosowania portfelem” i „stawiania na eko” brzmią świetnie, ale nie zawsze są możliwe do wdrożenia. W wielu przypadkach konsument ma wybór tylko w teorii. Co z tego, że na rynku dostępne są produkty w opakowaniach ekologicznych, wielorazowych albo łatwych w segregacji, skoro ich cena przyprawia o zawrót głowy? Przeprowadzone w 2026 r. badanie stowarzyszenia Pro Carton pokazało, że obecnie największym wyzwaniem dla konsumentów są rosnące koszty życia[iii]. Ograniczony budżet, konieczność żonglowania wydatkami i wizja dalszego spadku siły nabywczej pieniądza sprawiają, że priorytetem staje się ekonomia, a nie ekologia.

  • Na opakowaniach i produktach brakuje wskazówek dotyczących segregacji

Choć w ostatnich latach producenci coraz częściej umieszczają na etykietach produktów piktogramy z kolorem pojemnika, do którego należy wyrzucić dany odpad, to nadal nie mamy jednolitego i czytelnego systemu oznakowania opakowań. Na bateriach i sprzęcie elektrycznym widnieje jedynie przekreślony kosz – wiemy więc, gdzie nie wyrzucać, ale nadal nie wiemy, jak sortować. Wiele problematycznych odpadów może więc trafiać do zmieszanych – z wygody, z niewiedzy lub… z lenistwa.

  • Czasem po prostu się nam nie chce…

Nie chce nam się szukać miejsca na ustawienie kolejnego kosza lub worka ani sortować 3 szklanych odpadów miesięcznie do oddzielnego pojemnika. Bywa, że irytuje nas to całe ekoszaleństwo, czujemy nadmierne obciążenie obowiązkami środowiskowymi, jesteśmy rozgoryczeni kolejnym zdemaskowanym przykładem greenwashingu albo zwyczajnie nie widzimy sensu segregacji.

  • …a czasem medialny przekaz budzi w nas niechęć i opór wobec ekologii

Media (również społecznościowe) lubią kontrowersyjne treści i clickbaitowe nagłówki, a te zdecydowanie zbyt często wprowadzają czytelnika w błąd. Tylko w ostatnich miesiącach przez portale przekrojowe przewinęła się lawina artykułów krzyczących: „Unia robi z nas śmieciarzy”, „UE wprowadzi 11 pojemników na śmieci w każdym polskim domu” albo „Podnoszą opłaty za śmieci. Winny system kaucyjny”. Chcąc niejako usprawiedliwić mass media mówimy czasem, że przecież tylko takie nagłówki „się klikają”. Problem w tym, że się NIE klikają – badanie przeprowadzone przez naukowców z Penn State pokazało, że aż 75% użytkowników Facebooka nie klika w link przed jego udostępnieniem[iv]. A szkoda, bo treść artykułu często zaprzecza tezie z nagłówka. W ten sposób dezinformacja zatacza coraz szersze kręgi i rusza lawina: negatywnie nacechowany przekaz budzi w nas niechęć, opór i bunt wobec kolejnego „wymysłu UE”, która to najpierw prostowała banany, a teraz odbiera nam wolność śmiecenia. Z przekory zaczynamy więc śmiecić więcej, sortować mniej albo odrywać nakrętki od butelek i… na złość mamie odmrażamy sobie uszy.

  • Edukacja ekologiczna nadal kuleje

Jak często widzisz kampanie edukacji ekologicznej w telewizji, na poczytnych portalach internetowych albo w mediach społecznościowych? Czego o segregacji odpadów dowiedziałeś się z mediów w ostatnim roku? No właśnie. Kampanie edukacyjne nie sprzedają, nie budują zysków, nie dają zasięgów ani się nie klikają, dlatego przegrywają w starciu z reklamami produktów i usług. Musimy więc aktywnie poszukiwać wiedzy o zasadach selektywnej zbiórki, o segregacji problematycznych odpadów i o roli recyklingu w całym systemie odpadowym. Przydałoby się też śledzić zmiany legislacyjne wpływające na nasze odpadowe obowiązki odróżniając przy tym dezinformację od rzetelnego przekazu, ale… często nie mamy na to czasu, nie mamy odpowiednich narzędzi, kompetencji – długo by wymieniać.

Ale przecież o tym uczą w szkole – możesz skontrować. Owszem, uczą, ale nie od zawsze – obowiązkową segregację śmieci wprowadzono w Polsce w 2013 r., system pięciopojemnikowy w 2017 r., a selektywną zbiórkę tekstyliów dopiero w 2025 r. Pokolenia dzisiejszych 40- i 50-latków nie mogły więc uczyć się o nich w szkole, a teraz, jak już wyjaśniliśmy, również mają ograniczony dostęp do tej wiedzy. Stąd właśnie niezamierzone błędy w segregacji.

  • Nawet edukacja nie pomoże, kiedy kosz jest tylko jeden

Jeden kosz na wszystkie odpady to częsty widok w parkach, lasach, na przystankach, przy drogach, a nawet w przestrzeni miejskiej i budynkach użyteczności publicznej. W każdym z tych miejsc powstają wspomniane wcześniej „odpady o składzie i charakterze odpadów komunalnych”, które trafiają do instalacji razem ze zmieszanymi odpadami z gospodarstw domowych.

Czy ROP rozwiąże problem odpadów zmieszanych – i kto za to zapłaci?

Głównym celem przeprowadzenia jakościowej analizy „czarnego worka” było wyłonienie grup produktów, które powinny zostać objęte systemem rozszerzonej odpowiedzialności producenta. Według ekspertów zasadne jest wprowadzenie ROP-u na:

  • jednorazowe produkty higieniczne i medyczne (np. pieluchy, podpaski, tampony, rękawiczki jednorazowe, strzykawki i igły, maseczki ochronne),
  • produkty generujące popiół i zmioty,
  • zabawki, akcesoria i pojazdy dziecięce,
  • tekstylia i obuwie.

Objęcie tych produktów rozszerzoną odpowiedzialnością producenta oznaczałoby, że to producenci, a nie samorządy i mieszkańcy zajmą się organizacją i finansowaniem zagospodarowania wytworzonych z nich odpadów. Taki podstawowy model ROP-u może zostać uzupełniony o ekomodulację opłat, która będzie premiowała firmy tworzące produkty łatwe w recyklingu, a pozostałych przedsiębiorców ukarze podwyższeniem opłat lub nawet zakazem sprzedaży nieekologicznych produktów. Efekt? Odpady z produktów objętych ROP-em będą łatwiejsze w segregacji i przetwarzaniu, konsumenci popełnią mniej błędów w sortowaniu, a do recyklingu trafi więcej surowca. Dzięki redystrybucji finansowych wkładów producentów, samorządy będą też mogły obniżyć swoim mieszkańcom opłaty za odbiór odpadów komunalnych.

Piękna wizja, prawda? Jednak każdy kij ma dwa końce – w ostatecznym rozrachunku koszty związane z ROP-em i tak prawdopodobnie zostaną przerzucone na konsumentów. Ekologia ekologią, ale liczby muszą się zgadzać – celem producentów jest utrzymanie marżowości produktów i rentowności całego biznesu, dlatego wszelkie podwyżki danin i opłat niemal natychmiast wpływają na wzrost cen na sklepowych półkach. O ile dla organizacji odpowiedzialności producenta i całego systemu odpadowego poszerzenie ROP-u o kolejne kategorie produktów jest zasadne, opłacalne i ze wszech miar korzystne, to konsumentowi może się ono odbić czkawką.

Środowiskowe uzasadnienie objęcia kolejnych produktów ROP-em może okazać się też sprzeczne chociażby z celami polityki społecznej. Wzrost cen podstawowych, niezastępowalnych artykułów higienicznych i medycznych (jak np. pampersy, strzykawki) najmocniej odbije się na osobach przewlekle chorych, seniorach i dzieciach (oraz ich opiekunach), a więc na grupach społecznych, które powinny być szczególnie chronione, a nie obarczane dodatkowym obowiązkiem finansowania systemu odpadowego. Koszty gospodarki odpadami powinny być za to wkalkulowane w cenę produktów, które posiadamy w zdecydowanym nadmiarze. Mowa tu chociażby o tekstyliach, obuwiu oraz zabawkach (zwłaszcza niskiej jakości), które są masowo wytwarzane, a skala ich produkcji znacznie przekracza realne zapotrzebowanie całego społeczeństwa. Ich konstrukcja i skład materiałowy często utrudniają zakwalifikowanie odpadu do jakiegokolwiek strumienia, a niska cena i szybka zastępowalność sprawiają, że nie wahamy się wyrzucić ich do kosza (często do czarnego). Wprowadzenie ROP-u na te artykuły przyniosłoby środki potrzebne do pokrycia kosztów zagospodarowania wytworzonych z nich odpadów, a wzrost cen tych produktów mógłby zniechęcić konsumentów do dokonywania nadmiernych, nieprzemyślanych zakupów.

Fakty i mity o zagospodarowaniu odpadów zmieszanych

Wokół tematu odpadów i metod ich zagospodarowania krąży mnóstwo powielanych mitów i półprawd, które docierają do ogromnej rzeszy odbiorców. Któż z nas w swoim życiu nie dowiedział się, że kolega kolegi rozmawiał z ciotką, której to sąsiadka na własne oczy widziała, jak wszystkie śmieci wrzucili do tej samej śmieciarki – nawet segregowane! Czas rozprawić się z najczęstszymi urban legends.

Czy wszystkie odpady i tak trafiają do jednej śmieciarki? I tak i nie – mogą trafiać do tej samej śmieciarki, ale nie do tej samej komory w śmieciarce. Niektóre pojazdy firm komunalnych mają dwie, a nawet trzy oddzielne przestrzenie załadunkowe, dzięki czemu odbierają jednocześnie kilka różnych frakcji odpadów bez ryzyka ich zmieszania. Obserwator może mieć wrażenie, że wszystkie worki trafiają do jednej śmieciarki, lecz nie ma to nic wspólnego z rzeczywistością. Co więcej, ponowne mieszanie posegregowanych odpadów jest zakazane i karane. W przypadku firm komunalnych taki proceder mógłby skutkować nie tylko karą finansową, ale też utratą zezwolenia na odbiór odpadów (które zwykle jest równoznaczne z natychmiastowym zakończeniem działalności).

Czy mogę nie segregować, jeśli zapłacę więcej za odbiór odpadów? Już nie. Od 6 września 2019 r. obowiązują przepisy nakładające obowiązek selektywnej zbiórki – na ich pełne wdrożenie mieliśmy czas do 6 września 2020 r. Wcześniej niektóre gminy faktycznie różnicowały opłaty za odbiór odpadów segregowanych i niesegregowanych (te drugie były przeważnie nieznacznie droższe). Obecnie takiego różnicowania już nie ma; jest za to karna podwyższona opłata za odbiór śmieci wynosząca od 2- do 4-krotności podstawowej stawki, którą nakłada się na mieszkańców niesegregujących lub segregujących nieprawidłowo. Brak sortowania jest więc zupełnie nieopłacalny ekologicznie i ekonomicznie.

Czy odpady zmieszane trafiają od razu na wysypisko? Nie. Obraz śmieciarki wysypującej worki na wielką górę odpadów już dawno odszedł w niepamięć. Obecnie nawet zmieszane odpady komunalne są ponownie sortowane i przetwarzane, a nie jedynie składowane na wysypiskach. Pierwszym przystankiem naszych śmieci jest instalacja mechaniczno-biologicznego przetwarzania odpadów (MBP), w której odpady są sortowane, frakcjonowane i dopiero wtedy przekazywane, ale nie tylko na składowiska, lecz również do spalarni odpadów, do instalacji do recyklingu surowców lub do biostabilizacji.

składowisko niesegregowanych odpadów zmieszanych

Co dokładnie dzieje się z komunalnymi odpadami zmieszanymi? Omówmy cały proces krok po kroku.

  1. Odpady zmieszane są rozładowywane w hali sortowni, gdzie oczekują na przetworzenie. Na tym etapie ze stosu śmieci oddziela się tzw. odpady tarasujące (gabaryty, duże kartony, odpady zielone, budowlane i niebezpieczne), które utrudniłyby pracę instalacji.
  2. Następnie ładowarka przenosi odpady na taśmociąg, który kieruje je do rozrywarki worków (jeśli są to odpady workowane) i do kabiny wstępnego sortowania. Tam wydzielane są odpady niebezpieczne oraz surowce wtórne.
  3. Kolejnym etapem jest przesiewanie odpadów na sicie, gdzie następuje podział na trzy frakcje. Frakcje podsitowe: drobna 0–20 mm i średnia 20–80 mm trafiają do kontenerów i są przewożone do instalacji biologicznego przetwarzania odpadów. Frakcja nadsitowa pow. 80 mm kierowana jest do kabiny ręcznej segregacji.
  4. Podczas manualnej segregacji ze strumienia odpadów zmieszanych wydziela się surowce (np. butelki PET, kartony i gazety, folie, tetrapaki, opakowania po chemii gospodarczej). Każda z frakcji trafia do oddzielnego kontenera, a następnie jest belowana i kierowana do recyklingu.
  5. Pozostałe odpady z frakcji nadsitowej przekazywane są do separatorów: magnetycznego i powietrznego, które wydzielają metale żelazne i frakcje ciężkie. Frakcje ciężkie przeznaczane są do składowania na składowisku albo do produkcji paliwa alternatywnego.
  6. Po wszystkich etapach sortowania na przenośniku taśmowym pozostaje tylko frakcja lekka, którą rozdrabnia się w rozdrabniaczu. W ten sposób powstaje paliwo alternatywne (tzw. RDF – ang. Refuse Derived Fuel).

RDF to ogólna nazwa paliwa wytwarzanego z posortowanych wysokokalorycznych odpadów komunalnych, których nie można już poddać recyklingowi. Jest ono spalane (przekształcane termicznie z odzyskiem energii) w spalarniach odpadów, cementowniach albo w elektrowniach i elektrociepłowniach. W 2020 r. w Polsce przekształcono termicznie 1,16 mln ton odpadów komunalnych (nie tylko zmieszanych), z czego najwięcej (1,07 mln ton) w spalarniach odpadów. Do pieców cementowni trafiło 12,8 tys. ton tych odpadów, a do elektrowni i elektrociepłowni 81,1 tys. ton odpadów.

A gdyby tak wszystko wrzucić do jednego worka?

Czy segregacja odpadów u źródła ma sens, skoro i tak są one później sortowane w sortowni, gdzie m.in. oddziela się z nich frakcje surowcowe? Ma, i to ogromny. Przede wszystkim selektywna zbiórka chroni surowce przed zanieczyszczeniem brudnymi i wilgotnymi odpadami resztkowymi. Dzięki niej proces recyklingu staje się szybszy i tańszy, co bezpośrednio przekłada się na niższe koszty zagospodarowania odpadów (a te w praktyce wszyscy ponosimy w opłatach za odbiór odpadów). Poprawna segregacja sprawia też, że więcej wartościowych materiałów trafia do recyklingu, a nie na składowiska czy do spalarni. Z ekonomicznego i ekologicznego punktu widzenia surowiec krążący w obiegu jest znacznie korzystniejszy niż surowiec „jednorazowy”:

  • przetwarzanie zwykle ma niższy ślad środowiskowy i jest tańsze niż produkcja pierwotna,
  • lokalny recykling pozwala przynajmniej częściowo uniezależnić się od importu surowców (dotyczy to zwłaszcza plastików, elektrośmieci i baterii),
  • materiał z recyklingu jest niezbędny do spełnienia unijnych wymogów środowiskowych (dotyczących np. minimalnej zawartości recyklatu w butelkach PET).

Dla tych, do których nie przemawia pozytywna motywacja, ustawodawca „przygotował” też motywację negatywną w postaci wspomnianych już podwyższonych opłat za odbiór odpadów oraz mandatów karnych (do 500 zł) i grzywien, które mogą wynieść nawet 5 000 zł. Finansową zachętą do selektywnej zbiórki jest też kaucja na opakowania zwrotne – po prostu nie opłaca się ich wyrzucać.

Czytaj też: Czy segregacja odpadów ma sens?

Źródła:

  1. Odpady zmieszane wskazówką dla ROP? Przedstawiamy raport z analizy „czarnego worka”, https://interzero.pl/blog/odpady-zmieszane-wskazowka-dla-rop-przedstawiamy-raport-z-analizy-czarnego-worka/
  2. Technologia przetwarzania odpadów, https://www.puk-hajnowka.pl/technologia-przetwarzania-odpadow/

[i] GUS, Ochrona środowiska 2025, https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/srodowisko-energia/srodowisko/ochrona-srodowiska-2025,1,26.html

[ii] GUS, Ochrona środowiska 2025, https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/srodowisko-energia/srodowisko/ochrona-srodowiska-2025,1,26.html

[iii] Pro Carton, The Power of Packaging What Makes European Consumers Trust, Stay, or Switch?, https://www.procarton.com/wp-content/uploads/2026/03/Pro-Carton-Consumer-Study-2026-Final-Edit-1.pdf

[iv] Ashley WennersHerron, Social media users probably won’t read beyond this headline, researchers say, https://www.psu.edu/news/research/story/social-media-users-probably-wont-read-beyond-headline-researchers-say

Inne wpisy, które mogą Ciebie zainteresować