eko logo

System kaucyjny – co przyniesie przyszłość? 

8 stycznia 2024

System kaucyjny w 2025 pojawi się w Polsce. Co to oznacza dla każdego z nas?

system kaucyjny

Mamy zaledwie 12 miesięcy, by od zera zbudować system kaucyjny, czyli alternatywny dla gminnych koszy i osiedlowych śmietników system zbiórki wybranych rodzajów opakowań. To karkołomne zadanie, ale i egzamin dla całej branży odpadowej. A co to oznacza dla konsumentów? Ano to, że od 1 stycznia 2025 nie kupimy już napoju w puszce czy też plastikowej lub szklanej butelce wielorazowego użytku bez zapłacenia minimum kilkudziesięciogroszowej kaucji za opakowanie. Pieniądze odzyskamy, gdy odniesiemy opróżnione puszki lub butelki do specjalnych recyklomatów rozstawionych we wszystkich większych placówkach handlowych (powyżej 200 m. kw.). Co ważne, nie będziemy musieli nosić ze sobą paragonów, ani nawet wstępować ponownie do tego samego sklepu, w którym wcześniej robiliśmy zakupy. Wszystko po to, by jak najbardziej ułatwić konsumentom zwrot pustych opakowań i uczynić cały system prostym i przejrzystym.  

Rozwiązanie świetne, ale… 

Pytania nasuwają się w tym momencie same. Po co to właściwie robimy, jakie cele zamierzamy osiągnąć i czy system kaucyjny jest nam w ogóle potrzebny? To zasadna wątpliwość, bo o ile jeszcze kilka lat temu trudno byłoby znaleźć jego zagorzałych przeciwników, tak dziś, gdy konkretne przepisy zostały już przyjęte, grono sceptyków jest znacznie większe. Przy czym dzielą się oni zazwyczaj na dwie grupy.  

Pierwsi często dostrzegają, że system kaucyjny może być rozwiązaniem niezwykle korzystnym dla środowiska, ale też drogim (konieczność zakupu tysięcy drogich recyklomatów, stworzenie całego mechanizmu rozliczeń) i na swój sposób wybiórczym, bo z zasady zaprojektowanym tak, by zagospodarować i usprawnić recykling zaledwie kilku-kilkunastu procent z ponad 13,5 mln ton odpadów (dane GUS za 2022 r.) wytwarzanych każdego roku w naszych domach. 

Drudzy akcentują z kolei, że na wdrożeniu systemu najwięcej stracą gminne i prywatne instalacje komunalne, które dziś czerpią część swoich przychodów ze sprzedaży tworzyw sztucznych czy aluminium. To wartościowe surowce, które po wprowadzeniu systemu kaucyjnego już nie trafią do tych samych sortowni, bo będą zbierane, rozliczane i przetwarzane w innym systemie, a przez to podlegać innym standardom dot. jakości. Dlaczego? W założeniu opakowania z systemu kaucyjnego – w przeciwieństwie do innych opakowań z tworzyw sztucznych czy szkła – mają być przetwarzane w nowe puszki i butelki, a nie np. krzesła ogrodowe czy polary. W praktyce oznacza to, że te pierwsze będą musiały nadawać się do kontaktu z żywnością. A to standard, który trudno będzie pogodzić z warunkami higienicznymi panującymi w sortowniach, gdzie wciąż – przede wszystkim z powodu słabej segregacji w naszych domach – codziennie trafiają tony odpadów zmieszanych z okolicznych gmin.   

Jednych i drugich zazwyczaj łączy przekonanie, że polski ustawodawca popełnił strategiczny błąd i zabrał się za porządki na rynku odpadowym niejako „od końca”. W pierwszej kolejności wprowadził system kaucyjny, by uporać się z relatywnie małymi i niszowymi strumieniami odpadów, a nawet nie ruszył na poważnie z pracą nad reformą rozszerzonej odpowiedzialności producenta (ROP), czyli najważniejszymi przepisami wyczekiwanymi przez całą branżę.

Gdy wyniki mówią same za siebie 

Mimo tej, w dużym stopniu uzasadnionej, krytyki, jednego systemom kaucyjnym nie można odmówić – skuteczności. Nie bez kozery mówi się o nich często, że są „kołem ratunkowym” dla recyklingu. Potwierdzają to liczby. W każdym z kilkunastu krajów UE, w których działa system kaucyjny, udaje się regularnie zbierać i przetwarzać nawet do 90 proc. wybranych opakowań, co w praktyce oznacza, że niemalże wszystkie wprowadzone na rynek tworzywa są ponownie zawracane do obiegu.  

Jak na tym tle wypada Polska? Nieszczególnie korzystnie. Uzyskane przez nas poziomy recyklingu butelek PET, szkła opakowaniowego oraz puszek aluminiowych wynoszą odpowiednio: 43 proc., 62 proc. i 81 proc. (ostatnie dostępne dane – za 2019 r.). Szacuje się, że każdego roku Polacy wyrzucają ponad 3,5 miliona ton plastików i aluminium, w które zapakowane są produkty codziennego użytku, z czego ponad połowa to jednorazowe opakowania po napojach. Niestety, statystycznie częściej trafią one do odpadów zmieszanych, niż odpowiednich koszy, co w wielu przypadkach przekreśla ich szansę na recykling.

Cenny surowiec, a nie byle śmieć

Tu dotykamy drugiego koronnego argumentu zwolenników systemu kaucyjnego – chodzi o jego wymiar edukacyjny. Obciążone drobną, ale odczuwalną dla portfela kwotą opakowania przestają być niepotrzebnym balastem, który lekkomyślni konsumenci bez zawahania pozostawią w parku lub na skwerku, a stają się cennym towarem (wartym np. złotówkę), którego nie warto się pozbywać. Korzysta na tym środowisko, bo nawet jeżeli ktoś lekkomyślnie wyrzuci objętą kaucją butelkę nie tam gdzie powinien, to opakowanie to – jak pokazują doświadczenia z innych krajów – szybko zostanie z trawnika zebrane, a kaucja odzyskana.  

W założeniu system kaucyjny ma być jak najwygodniejszy dla konsumenta. Temu służyć ma między innymi ujednolicenie wysokości kaucji, by pozostała ona na stałym poziomie niezależnie od regionu lub sklepu, do którego się wybieramy. Ma to przeciwdziałać nieuczciwej konkurencji między firmami, które mogłyby arbitralnie ustalać wyższą stawkę, by zachęcić klientów do odniesienia opakowań (a przy okazji zrobienia też zakupów) akurat w ich placówce. Wszystkie opakowania mają też zostać specjalnie oznaczone, by konsument nie miał nigdy wątpliwości gdzie je wyrzucić. To ważne, bo bez wiedzy i zaangażowania mieszkańców najlepiej nawet przygotowany system kaucyjny nie zda swojego egzaminu. 

System kaucyjny – pytania (jeszcze) bez odpowiedzi

W całej tej układance niewiele uwagi poświęca się jednak pozostałym kluczowym interesariuszom, którzy będą zaangażowani w budowę systemu od podstaw. Mowa o producentach, sektorze handlu (zarówno dużych, jak i mniejszych sklepach), gminach oraz recyklerach. Czy obecne przepisy gwarantują im, że system kaucyjny będzie sprawny i gotowy na 1 stycznia 2025?  

To się dopiero okaże, ale już teraz nie brakuje niewiadomych, na które musimy jak najszybciej znaleźć odpowiedzi, by nie dopuścić do opóźnienia we wdrożeniu regulacji lub ich całkowitego fiaska. Jak ma wyglądać współpraca i podział rynku między kilkoma różnymi operatorami systemu, czyli podmiotami powołanymi przez firmy, by monitorować i zarządzać przepływami surowców oraz pieniędzy w tysiącach maszyn w całej Polsce? Jak będą się rozliczać? A czy przepisy nie zmienią się jeszcze diametralnie w nowej kadencji Sejmu, gdy nowy rząd zrobi przegląd dotychczasowych rozwiązań i może uznać, że potrzebne są korekty?  

Piłka wciąż jest w grze

Komu uda się wówczas przekonać do swojej wizji nowe kierownictwo Ministerstwa Klimatu i Środowiska? Czy do głosu w większym stopniu dojdą organizacje ekologiczne, które od początku walczyły o to, by w ramach systemu kaucyjnego zbierać selektywnie jak najwięcej rodzajów opakowań, między innymi szkło jednorazowe, w tym popularne „małpki” (butelki na alkohol o pojemności do 200 ml)?  

A może nowy rząd bardziej przychyli się do postulatów sektora handlu, który od początku dążył do ograniczenia rodzajów zbieranych opakowań do niezbędnego minimum – najlepiej samych butelek plastikowych PET, upatrując w mnogości opakowań jednego wielkiego chaosu logistycznego, organizacyjnego i rozliczeniowego?  

Z tego morza niewiadomych wyłania się jeden pewnik. Nadchodzące miesiące będą kluczowe dla branży odpadowej i wszystkich zainteresowanych systemem kaucyjnym. Wydaje się, że piłka wciąż jest w grze i wszyscy jej uczestnicy mają jeszcze szansę zdobyć punkt dla swojej drużyny. O ile oczywiście nowelizacja obecnej ustawy nie zostanie zepchnięta na polityczny margines z powodu szeregu pilniejszych spraw.  

W takim wariancie, utrzymując dotychczasowy kurs, pewne jest, że najbliższe dwanaście miesięcy będzie wymagającym czasem dla całego rynku. Czy biznes zda egzamin i uruchomi sprawnie działający system w tak krótkim czasie? Sami będziemy mogli to ocenić już za nieco ponad rok, gdy reforma nieuchronnie zacznie nabierać realnych kształtów i na własne oczy zobaczymy recyklomaty w sklepach czy konkretne kwoty kaucji doliczane na paragonach.

Jakub Pawłowski

Inne wpisy, które mogą Ciebie zainteresować

Skip to content